Polska Liga Tenisa 2019


 

Wakacje dobiegły końca, także nadszedł czas na parę słów podsumowania tego okresu, lecz w dzisiejszym wpisie chciałbym skupić się na jednym wątku, a mianowicie na cyklu turniejów Polskiej Ligii Tenisa, w której miałem przyjemność wziąć udział. Na początku przedstawię Wam czym w ogóle jest PLT, jakie panowały zasady, a na koniec w dużym skrócie, swoją przygodę z tegorocznym cyklem oraz własne odczucia w tym temacie.

 

Była to 1 edycja PLT, która skierowana była dla wszystkich osób grających w tenisa z wykluczeniem zawodowców i osób wysokiego wyczynu, ponieważ aby wziąć udział w turnieju należało spełnić tylko 2 warunki:

 

- brak punktów w zawodowym rankingu ATP (obecnie i w przeszłości)

- brak licencji PZT na przestrzeni ostatni 5 lat.

 

Zasady rozgrywania spotkań nieco różniły się od większości turniejów, ponieważ mecze rozgrywane były do 4 gemów (przy stanie 3:3 następował tie-break) oraz przy równowadze miała miejsce „złota piłka” i to serwujący wybierał stronę, na którą będzie wprowadzał piłkę do gry. Decydujący set rozgrywany był w formie super tie-breaka do zdobycia do 10 punktów. Wszystkie te urozmaicenia miały na celu możliwe skrócenie długości trwania spotkań, ponieważ każdego dnia turniejowego było ich do rozegrania naprawdę sporo.

 

Każdy turniej składał się z fazy grupowej, w której w zależności od liczby zawodników i grup rozgrywano 2 lub 3 spotkania oraz z fazy pucharowej, która rozpoczynała się od 1/8, przez ¼, ½ aż po finał. Cykl składał się z 7 turniejów eliminacyjnych, które odbywały się w większych miastach różnych części kraju i 1 turnieju finałowego w Warszawie, do którego awansowali półfinaliści wszystkich turniejów eliminacyjnych oraz kilka osób, którym udało się uzbierać największą ilość punktów podczas eliminacji. Łącznie, we wszystkich turniejach cyklu wzięło udział aż 161 osób!

 

To co odróżniało PLT od innych turniejów, w których miałem okazję brać udział to ich organizacja i całe zaplecze. Co mam przez to na myśli? Zacznijmy od tego, że dzień przed każdym turniejem miało miejsce oficjalne losowanie, które można było oglądać „live” na kanale youtube. Z każdego turnieju miała miejsca również transmisja „live” z jednego kortu, która rejestrowała wszystkie rozgrywane na nim spotkania, co było rzeczą fantastyczną, ponieważ umożliwiało to obejrzenie swoich spotkań po ich zakończeniu, które przeplatane były wywiadami z zawodnikami biorącymi udział w cyklu.

 

Był to mój pierwszy cykl turniejów, w których brałem udział od czasu zakończenia gry w tenisie juniorskim, które miało miejsce 6 lat temu (nie licząc rozegrania kilku turniejów akademickich półtora roku temu), także był to dla mnie swego rodzaju powrót do rywalizacji. Wziąłem udział w 3 turniejach eliminacyjnych, w których 2 razy odpadłem w ¼, a raz w finale. Co ciekawe, w każdym turnieju eliminacyjnym odpadłem z jego późniejszym zwycięzcą, ale co najważniejsze – awansowałem do turnieju finałowego, który odbył się w zeszły weekend.

 

Poziom turnieju finałowego był naprawdę bardzo wysoki, o czym świadczyły chociażby nazwiska zawodników, którzy się w nim znaleźli. Tym bardziej za dobry wynik mogę uznać wyjście z grupy (w bardzo dramatycznych okolicznościach), zwycięstwo w 1/8 oraz porażkę w ¼ turnieju z Ignacym Szycą, który był głównym faworytem do zwycięstwa w całym cyklu. Mimo porażki w ¼ udało mi się zapisać w historii 1 edycji PLT, ponieważ w grupie swój pierwszy mecz rozegrałem z Pawłem Pomiernym, który miesiąc wcześniej zdobył tytuł Mistrza Polski Seniorów i Amatorów. Ostatecznie przegrałem to spotkanie 43 34 7-10, prowadząc 43 31 i mając piłkę meczową przy 32 w drugim secie, lecz najciekawszą informację był fakt, że całe spotkanie, mimo skróconych setów i złotej piłce przy równowadze, trwało 2 godziny i 15 minut i zostało okrzyknięte przez organizatorów najdłuższym spotkaniem całego cyklu! Mimo wszystko zajęcia 5 miejsca na 161 zawodników nie jest najgorszą lokatą, także mój występ w cyklu zaliczam do udanych.

 

Kilka słów ode mnie na temat cyklu PLT 2019

 

Powyższy wpis powstał głównie w jednym celu. Chciałbym podziękować organizatorom za to co udało im się stworzyć, ponieważ sposób w jaki to zrobili przeszedł moje oczekiwania. Poprzez ich pracę, chęć dopięcia wszystkiego na ostatni guzik i zaangażowanie sprawili, że były to turnieje, z których nie chciało się wyjeżdżać, co dodatkowo motywowało mnie do lepszej gry, ponieważ chciałem zostać tam jak najdłużej. Wspaniała, luźna atmosfera i piękny klimat– na tych płaszczyznach turnieje PLT nie miały sobie równych. Tak jak wspomniałem we wstępie, był to mój pierwszy cykl, w którym wziąłem udział od kilku lat i z tego powodu bardzo się cieszę, ponieważ moim zdaniem osobom, które miały jakąś przeszłość tenisową nie brakuje zwycięstw czy porażek, ale najbardziej brakuje RYWALIZACJI, a taką możliwość stworzyła dla wszystkich osób grających w tenisa ekipa Polskiej Ligii Tenisa, za co z całego serca chciałbym im oficjalnie podziękować. Pierwsze transmisje live w internecie, pierwsze wywiady na żywo, wiele emocji, wspomnień, ale przede wszystkim wiele poznanych nowych osób z całej Polski ze środowiska tenisowego. Z tych i wielu innych powodów, zapraszam wszystkich do udziału w następnych edycjach cyklu, ponieważ naprawdę warto!

 

Szczerze mówiąc już nie mogę doczekać się edycji zimowej, ponieważ nigdy latem nie udaje mi się zbliżyć do poziomu, który prezentuję zimą. Chociażby mój serwis: zimą jest to moja największa broń, a latem aspekt gry, nad którym muszę najwięcej pracować. Jeśli też macie jakieś takie swoje ciekawostki w temacie przejścia z kortów otwartych na zamknięte lub odwrotnie, to podzielcie się nimi w komentarzach!

 

Na koniec jeszcze raz wielkie podziękowania dla chłopaków z ekipy PLT.

 

07 września 2019

Pełna wersja wpisu ze zdjęciami dostępna na:

www.facebook.pl/Fizjotenis-Marcin-Filipowicz